Ogromne górskie słońce wpisane w nasz poranek

Codziennych rozmów koncert, conocny balet planet
Wigilie pod Giewontem, pisanki na Wielkanoc
Bajeczne horyzonty, sto baśni na dobranoc

Ref.
Dopóki stoją góry podziwiaj świat bez końca
A myśli nie cenzuruj dopóki są gorące
Pogodnie sobie powróż i barwnie w dzień się prowadź
Bo szczęście to jest podróż, nie stacja docelowa

Gdziekolwiek się obudzisz z uśmiechem dnia na twarzy
Poniesiesz między ludzi urodę krajobrazów
Do ostatniego zmierzchu w pamięci będziesz czytać
Wysokogórskie ścieżki, doliny, wierchy, szczyty

Ref.
Dopóki stoją góry...

W obłokach masz wszystko
Do nieba jest blisko
Nie grozi Ci labirynt szos
W obłokach nad ziemią nieważny jest pieniądz
Z wysoka patrz na własny los

Ref.
Dopóki stoją góry...









Nasze życie słone jak słone paluszki

Nie rzadko łykamy łzę do poduszki
Nie rzadko gubimy u solanki ster
I często w kabale pik jest, a nie kier

My jesteśmy marynarze z morza łez
Nasze życie niewesołe jest
My płyniemy od zatoki do zatoki
A w zatoce czeka smutek jednooki

Ale obok razem z nim
Czeka ciepłych domów dym
Czeka miłość, biały ląd
Jakże niedaleko stąd

Z naszej łajby jest daleko do nieba
I mniej tu karmelków niż wody i chleba
Nie rzadko przychodzi wieczorem się upić
A potem nad ranem głupio się wygłupić

My jesteśmy marynarze z morza łez
Nasze życie niewesołe jest
My płyniemy od zatoki do zatoki
A w zatoce czeka smutek jednooki

Ale obok razem z nim
Czeka ciepłych domów dym
Czeka miłość, biały ląd
Jakże niedaleko stąd

Więc pamiętaj, że gdy się skończy morze
Nie będzie tak z nami bracie mój najgorzej
Rozpalą się w sercach czerwone piecyki
I tak przypłyniemy aż do muzyki