Czarodzieje, czarodzieje

Po kieszeniach szklane kulki
Czarodzieje, czarodzieje
Od Paryża aż do Wólki
Chętnie w pałac kryształowy
Cztery kąty zamieniamy
Nie na grosze lecz na gwiazdy
Z dziewczynami w karty gramy
Czarodzieje, czarodzieje
Po kieszeniach szklane kule
I pytania i nadzieje
I uśmiechy jakie czułe
My dajemy w urodziny
Złoty księżyc zamiast roślin
Rozmarzają się dziewczyny
Obrażają się dorośli
Że wytrzymać z nami trudno
Mówią czasem ludzie obcy
Ale bez nas trochę nudno
Czarodzieje czyli chłopcy









Takiej dziewczyny co pachnie mydlinami

Wczorajszą szminka, podłym snem
Takiej dziewczynie co w knajpie była z nami
A potem z Wami poszła w deszcz niewiele warta

Księżyc we włosy, Księżyc we włosy wepnę
Dam białe kwiaty, zajączka z waty wezmę
Potem jak z narzeczona popędzę w dal szaloną
A potem mama i wielka drama ślubu

Będziemy żyli długo i ach jak bezpiecznie
Bo takiej dziewczynie Księżyc w włosy koniecznie
Takiej dziewczynie co sama pije w barze
Matury nie ma, szczęścia też
Takiej dziewczynie co była z marynarzem, a potem u mnie
A ja wiem co ona warta

Księżyc we włosy, Księżyc we włosy wepnę
Dam białe kwiaty, zajączka z waty wezmę
Potem jak z narzeczona popędzę w dal szaloną
A potem mama i wielka drama ślubu

Takiej dziewczyny co pachnie mydlinami
Wczorajszą szminką, podłym snem
Takiej dziewczynie co w knajpie była z nami
A potem z Wami poszła w deszcz niewiele warta...