To ja na odpustach Wam sprzedaję gwiazdy
Ja Mateusz IV, Mateusz z Komańczy
Ja pomagam ludziom, ja pomagam ptakom
Zwariowanym sercem, myślą byle jaką
Ja leczę gołębie przez Was przejechane
Gładzę psy bezdomne o piątej nad ranem
Ja Mateusz IV całą prawdę powiem
Wierzę w ludzkie szczęście, w zgubioną podkowę
Ja pomagam ludziom, ja pomagam ptakom
Zwariowanym sercem, myślą byle jaką
Ja leczę gołębie przez Was przejechane
Gładzę psy bezdomne o piątej nad ranem
Czemu nie widzicie jak z wiatrakiem walczy
Ostatni Don Kichot, Don Kichot z Komańczy
Halny w górach liście strącił,
po opłotkach psy szczekają,
nocą mleka fiolet, dachy,
ludzie lampy zapalają.
Nasza miłość jak wiatr halny
zawsze zimą nas rozdziela,
nasza miłość jak wiatr halny
łamie dzisiaj w górach drzewa.
Nasza miłość jak wiatr halny
strąca gwiazdy do strumienia,
nasza miłość jak wiatr halny
wszystko między nami zmienia.
Białe kołdry tulą góry,
mróz maluje astry w oknach,
zagubiona w czterech ścianach,
wypatrujesz z okien słońca.