Nasze życie słone jak słone paluszki

Nie rzadko łykamy łzę do poduszki
Nie rzadko gubimy u solanki ster
I często w kabale pik jest, a nie kier

My jesteśmy marynarze z morza łez
Nasze życie niewesołe jest
My płyniemy od zatoki do zatoki
A w zatoce czeka smutek jednooki

Ale obok razem z nim
Czeka ciepłych domów dym
Czeka miłość, biały ląd
Jakże niedaleko stąd

Z naszej łajby jest daleko do nieba
I mniej tu karmelków niż wody i chleba
Nie rzadko przychodzi wieczorem się upić
A potem nad ranem głupio się wygłupić

My jesteśmy marynarze z morza łez
Nasze życie niewesołe jest
My płyniemy od zatoki do zatoki
A w zatoce czeka smutek jednooki

Ale obok razem z nim
Czeka ciepłych domów dym
Czeka miłość, biały ląd
Jakże niedaleko stąd

Więc pamiętaj, że gdy się skończy morze
Nie będzie tak z nami bracie mój najgorzej
Rozpalą się w sercach czerwone piecyki
I tak przypłyniemy aż do muzyki









Zapomniane słowa, niewygrane dźwięki

Zbudzone w taką noc czarowną wibrują w Twoim sercu
Słuchaj jak migocą gwiazdy z księżycami

Nie pozwól zgasnąć im, niech ta muzyka brzmi
Wtopiona w naszą harmonię
Ja z Tobą, Ty ze mną i jasna nawet ciemność
Dwa serca w zachwycie, a wkoło samo życie

Nie porzucajmy słów, słów, którymi oddychamy
Nie zostawiajmy snów, przecież białymi są żaglowcami
Nie zatapiajmy ich, do brzegu kiedyś dopływamy
Przed nami piękne dni, co po nas, co nad nami

Ile takich chwil, kiedy czujesz, jak zapadasz w dobry sen
Spokojny, symfonia Twego ciepła
Kiedy słońce budzi kwiaty z dziewczynami

Nie pozwól zwiędnąć im, niech ta muzyka brzmi
Wtopiona w świata harmonię
Ja z Tobą, Ty ze mną i jasna nawet ciemność
Dwa serca w zachwycie, a wkoło samo życie

Nie porzucajmy słów, słów, którymi oddychamy
Nie zostawiajmy snów, przecież białymi są żaglowcami
Nie zatapiajmy ich, do brzegu kiedyś dopływamy
Przed nami piękne dni, co po nas, co nad nami