Malowany wóz swoje koła tocy

Nie wie dobrze nikt w cyje patrzę ocy
Malowany dym, malowany komin
Wyślij do mnie list w świata cztyry strony

Zawróć do nieba z powrotem deszcz
A wtedy przyjde tam, gdzie Ty chcesz
I chmurę z deszczem zawróć do gwiazd
A wtedy przyjdę tu jeszcze raz

Malowany dach, malowana strzecha
Nie porzucaj snów, jeszcze na mnie cekaj
Malowany dym, malowany komin
Leci, leci tym w świata cztyry strony

Zawróć do nieba z powrotem deszcz
A wtedy przyjdę tam, gdzie Ty chcesz
I chmurę z deszczem zawróć do gwiazd
A wtedy przyjdę tu jeszcze raz

Malowany wóz swoje koła tocy









Świat jeszcze był w obłokach liści,

w obłokach liści, w obłokach mgły,
jak światło dnia powracające,
jak znikający byłaś punkt.

I tylko w ogniu stały kwiaty,
z kwiatami słońce niosłaś tu,
jak światło dnia powracające,
jak znikający byłaś punkt.

Świat jeszcze był w obłokach liści,
w obłokach liści, w obłokach mgły,
jak światło dnia powracające,
jak znikający byłaś punkt.

I tylko ziemi stała ciemność
nie rozjaśniona kroplą dnia -
dlaczego nie chcesz mi uwierzyć?
dlaczego pytasz, czy to ja?