Jeszcze przed chwilą byłaś u mnie

I nic się nie zmieniło tu
Te same w oknie pelargonie
Te same kwiaty kwitną znów

I zostawiłaś trochę ciszy
Którą rozumiem tylko ja
A ona stoi w tym pokoju
A ona twoje rysy ma

Przyniosłam jeszcze trochę słońca
Razem z kwiatami na twój stół
Abyś pomyślał choć przez chwilę
Że nic się nie zmieniło tu

I zostawiłam tam na stole
Nienapisany długi list
I zostawiłam obok Ciebie
To puste miejsce więcej nic

Te same w oknie pelargonie
Te same kwiaty kwitną znów
Jak bym na chwilę tylko wyszła
Jak by się nie zmieniło tu









Na Żeraniu są ogródki

kozy noszą długie bródki
na zabawę do świetlicy
idą chłoporobotnicy
ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni owo
tak mówiła matka do mnie:
czy po ojcu masz, czy po mnie
żeś ty takie, daję słowo
ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni owo

Na Żeraniu za kominem
wdzięcznie pasą się motyle
niedaleko już do Narwi
tam kaczeńców dzikich narwij
ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni owo
czy to willa, czy to chata
czy ze świata, czy do świata
czy grudniowo, czy lipcowo
ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni owo

Mnie nie martwi wcale to zbyt
że gdzie Żerań i Motozbyt
tam się chaber śmieje błogo
pasikonik tupie nogą
ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni owo
czy to miasto, czy to sioło
rude maki szumią wkoło
ale miło, ale zdrowo
ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni to, ni sio, ni owo